4. Niedziela po Wielkanocy – Cantate

Hasło tygodnia – Ps 98, 1
Śpiewajcie Panu pieśń nową, bo cuda uczynił.

Pieśń tygodnia
ŚE 641 – Niech cały się raduje świat

Stary Testament – patrz: kazanie

Epistoła – Kol 3, 12–17
(12) Przeto przyobleczcie się jako wybrani Boży, święci i umiłowani, w serdeczne współczucie, w dobroć, pokorę, łagodność i cierpliwość, (13) znosząc jedni drugich i przebaczając sobie nawzajem, jeśli kto ma powód do skargi przeciw komu: Jak Chrystus odpuścił wam, tak i wy. (14) A ponad to wszystko przyobleczcie się w miłość, która jest spójnią doskonałości. (15) A w sercach waszych niech rządzi pokój Chrystusowy, do którego też powołani jesteście w jednym ciele; a bądźcie wdzięczni. (16) Słowo Chrystusowe niech mieszka w was obficie; we wszelkiej mądrości nauczajcie i napominajcie jedni drugich przez psalmy, hymny, pieśni duchowne, wdzięcznie śpiewając Bogu w sercach waszych; (17) i wszystko, cokolwiek czynicie w słowie lub w uczynku, wszystko czyńcie w imieniu Pana Jezusa, dziękując przez Niego Bogu Ojcu.

Ewangelia – Łk 19, 37–40
(37) Gdy zaś zbliżał się już do podnóża Góry Oliwnej, zaczęła cała rzesza uczniów radośnie chwalić Boga wielkim głosem za wszystkie cuda, jakie widzieli, (38) mówiąc: Błogosławiony, który przychodzi jako król w imieniu Pańskim; na niebie pokój i chwała na wysokościach. (39) A niektórzy faryzeusze z tłumu mówili do niego: Nauczycielu, zgrom uczniów swoich. (40) I odpowiadając, rzekł: Powiadam wam, że jeśli ci będą milczeć, kamienie krzyczeć będą.

Kazanie –  2 Krn 5, 2–14
(2) Zgromadził Salomon w Jeruzalemie starszych izraelskich i wszystkich naczelników plemion, książąt rodów synów izraelskich, ażeby przenieść Skrzynię Przymierza Pańskiego z Miasta Dawida, to jest z Syjonu. (3) Zgromadzili się zatem u króla wszyscy mężowie izraelscy na święto, a było to w miesiącu siódmym. (4) A gdy zeszli się wszyscy starsi izraelscy, Lewici wzięli Skrzynię (5) i zanieśli Skrzynię wraz z Namiotem Zgromadzenia, i wszystkie święte naczynia, jakie były w namiocie; zanieśli je kapłani i Lewici. (6) Król Salomon zaś i całe zgromadzenie izraelskie, które się u niego zebrało przy Skrzyni, składali na ofiary owce i bydło w takiej ilości, że nie da się liczby ich ustalić. (7) Potem kapłani umieścili Skrzynię Przymierza Pańskiego na miejscu jej w tylnej komnacie świątyni, w miejscu najświętszym pod skrzydłami cherubów. (8) Cheruby zaś rozpościerały swoje skrzydła nad miejscem Skrzyni, tak iż cheruby przykrywały Skrzynię wraz z jej drążkami z góry. (9) A drążki te były tak długie, że końce drążków było widać sprzed tylnej komnaty, z zewnątrz jednak były niewidoczne. Są tam do dziś dnia. (10) W Skrzyni zaś nie było nic jak tylko dwie tablice, które tam włożył Mojżesz pod Chorebem, gdzie Pan zawarł przymierze z synami izraelskimi po wyjściu z Egiptu. (11) Gdy zaś kapłani wychodzili z przybytku świętego – wszyscy bowiem kapłani, którzy się tam znajdowali, poświęcili się, nie pilnując kolejności grup, (12) a wszyscy lewiccy chórzyści: Asaf, Heman, Jedutun wraz ze swymi synami i pobratymcami, odziani w bisior, stali z cymbałami, lutniami i cytrami po wschodniej stronie ołtarza, a z nimi stu dwudziestu kapłanów dmących w trąby, (13) i trębacze, i chórzyści mieli jak jeden mąż i jednym głosem zaintonować pieśń chwały i dziękczynienia Panu – gdy więc wzbił się głos trąb i cymbałów i innych instrumentów do wtóru pieśni pochwalnej dla Pana, że jest dobry i że na wieki trwa łaska jego, świątynia, to jest świątynia Pana, napełniła się obłokiem, (14) tak iż kapłani nie mogli tam ustać, aby pełnić swoją służbę, z powodu tego obłoku, gdyż świątynię Bożą napełniła chwała Pana.

Drogie Siostry i Drodzy Bracia w Chrystusie!

Piąty i szósty rozdział Drugiej Księgi Kronik przedstawia wydarzenia zapierające dech w piersiach. Znajdujemy tam bardzo obrazowy opis ceremonii w świątyni w Jerozolimie po zakończeniu jej budowy. Król Salomon nakazuje wnieść Skrzynię Przymierza. Najświętsza rzecz w Izraelu znajduje swoje miejsce w najświętszym miejscu świątyni – w tylnej jej komnacie. Wszyscy kapłani, którzy brali udział w ceremonii wniesienia Skrzyni i znaleźli się w przybytku świętym, zostali poświęceni – poświęcili się niejako sami przez samo tylko wejście do owego miejsca.

Po odśpiewaniu psalmów, modlitw, zadęciu w trąby, rozpoczęła się właściwa ceremonia poświęcenia świątyni. Towarzyszyły jej zjawiska, znaki, ceremonie, gesty i słowa, które trudno nam dziś sobie wyobrazić. Dość powiedzieć, że król Salomon złożył w ofierze w owym dniu poświęcenia przybytku Bożego 22 000 wołów i 120 000 owiec. Nawet jeśli owe liczby są symboliczne tylko – czego nie możemy wykluczyć – sugerują one wspaniałą uroczystość, której rozmiar był imponujący.

Uważna lektura opisu owego świątecznego dnia w Jerozolimie – a raczej dni – pozwala nam jednak zobaczyć, że w owych obchodach nastąpił pewien zgrzyt. Czytamy o tym w ostatnim wierszu naszej dzisiejszej perykopy: „…świątynia Pana napełniła się obłokiem tak iż kapłani nie mogli tam ustać, aby pełnić swoją służbę, z powodu tego obłoku, gdyż świątynie Bożą napełniła chwała Pana”(2 Kr 5,14).

Co zrobić z tą wzmianką, napisaną jakby na marginesie? Czy mamy ją pominąć jako zwykłą tylko informację bez znaczenia? Szybko przewietrzono świątynię i wszystko toczyło się bez przeszkód dalej. Szanowni zebrani: Przepraszamy za chwilowe usterki techniczne. Prosimy opuścić salę, zapraszamy za około 30 min?!

Otóż nie do końca możemy tak postąpić. Na początku rozdziału siódmego czytamy bowiem o podobnym, ale odwróconym wydarzeniu. Po akcie poświęcenia i modlitwie Salomona spadł ogień z niebios i strawił ofiarę na ołtarzu „a chwała Pańska wypełniła świątynię i nie mogli kapłani wejść do świątyni Pańskiej, gdyż chwała Pańska wypełniła świątynię”(2 Kr 7,1b-2). Kapłani najpierw musieli wyjść, a potem nie mogli wejść. Niebywałe!

Wynika z tego opisu, że przez cały czas trwania ceremonii i modlitwy poświęcenia świątyni przez króla, Salomon przebywał w świątyni sam, otoczony chwałą Pańską. Lud, kapłani – którzy poświęcili się sami wcześniej – stali w pewnym oddaleniu od świątyni i w taki sposób przeżywali te chwili.

Jest w tym opisie logika, która jest do zaakceptowania, ale która też ma głęboką symbolikę: przed aktem poświęcenia świątyni następuję akt poświęcenia kapłanów w przybytku Najświętszym przez obecność przy Skrzyni Przymierza. Następnie kapłani muszą opuścić świątynię, bo pierwszą ofiarę poświęcającą nową Świątynię może złożyć tylko człowiek wolny, suweren, król. Jest nim Salomon, wybrany przez Boga syn króla Dawida.

Tylko on może więc złożyć ofiarę i przebywać „sam na sam” z chwała Pańską. Jemu łzy nie zalewają oczu od dymu w świątyni, nie krztusi się, nie musi zakładać maseczki na usta i nos albo szukać w pośpiechu aparatu tlenowego. Jest wręcz przeciwnie. Salomon wyraźnie czuje się dobrze sam na sam z chwała Pana. Nie spieszy się. Jest mu dobrze w Domu Pańskim. Odmawia modlitwę poświęcającą, która nie jest krótka i po jej zakończeniu ofiara zostaję strawiona ogniem z nieba.

Oznacza to przyjęcie ofiary przez Boga i jest też ewidentnym potwierdzeniem Salomona jako króla. To ekskluzywne wybranie Salomona przez Boga uczyniło go najważniejszym i największym królem w historii Izraela. Wprawdzie Salomon wybudował świątynię zamierzoną już przez jego ojca, Dawida, jednak otrzymała ona na wieki imię świątyni Salomona.

Ekskluzywne wybranie Izraela uczyniło ten naród przestrzenią, gdzie my, chrześcijanie, odnajdujemy początki naszej wiary.

Musimy też zauważyć, że podczas tych wszystkich uroczystości – trwających prawdopodobnie ponad dwa tygodnie – Bóg objawia się w znakach i cudach, ale stale milczy. Dopiero po wszystkich uroczystościach, kiedy w świątyni, w pałacu, było wszystko gotowe, Bóg przemówił do Salomona: „Wysłuchałem twojej modlitwy i wybrałem sobie miejsce to na dom ofiarny”(2 Kr 7,12).

Ufffff! Co ta historia i jej znaki, jej znaczenie, mają nam powiedzieć dziś? Nie jest to proste zadanie komentować wydarzenia sprzed kilku tysięcy lat. Nie chcę napisać w tym kazaniu jakiejś herezji. Boję się o mój laptop, aby czasem nie spadł z nieba ogień i strawił to urządzenie.

Chciałem jednak powiedzieć co nie co do rozważanych dziś słów. Otóż przemawia do mnie obraz króla Salomona przebywającego samotnie w świątyni. Okazuje się, że nie jest tam zupełnie sam, bo jest z nim chwała Pańska, uobecniona w obłoku, dymie. Pamiętam słowa ks. Pośpiecha, seniora naszej diecezji w okresie, kiedy rozpoczynałem służbę w Kościele.
Mówił on młodym duchownym: „Nie bójcie się pójść do pustego kościoła i przebywać tam w milczeniu. Tam, do pustych ławek, wygłoście kazanie zanim wygłosicie je do zboru”.

Prawie zawsze, szczególnie latem, kiedy rano jadę do centrum Wrocławia aby otworzyć kościół św. Krzysztofa dla turystów oraz wieczorem, aby go zamknąć, spędzam kilka minut sam w kościele. Stoję, klęczę przed ołtarzem albo siedzę w ławce w milczeniu, słucham moich myśli albo modlę się. Zawsze wtedy przypominam sobie słowa ks. Pośpiecha. Od czasu, kiedy w naszej świątyni pojawiły się witraże, takie chwile przeżywam wraz ze świadkami wiary. Nie tylko tymi, którzy stale towarzyszą nam w owym obłoku świadków przebywających już wiecznej Światłości. W takich chwilach są ze mną obecni Męczennicy, którzy wiele godzin na modlitwie w samotności spędzili w niejednym kościele, w niejednym mieszkaniu, niejednej celi więziennej lub obozowej

Dlatego nie przeraża mnie pusty kościół. W pustym kościele jestem często i czuję się w nim bezpiecznie, dobrze, jak w domu. To miejsce zostało przed wiekami wybrane i poświęcone na miejsce przebywania chwały Pana i wierzę, że tak jest do dziś. Mimo totalnej katastrofy pod koniec ostatniej wojny, kościół nasz powstał z gruz i popiołu i każdy może dziś w nim przebywać i wyobrazić sobie uroczystość jego poświęcenia.

Nie przeraża mnie pusty plac przed bazyliką w Watykanie na którym samotnie stoi papież Franciszek. Może kiedy nie ma tam tłumów, jego przesłanie dotrze lepiej do ludzi.

Jest coś symbolicznego, czego jeszcze pewnie nie rozumiemy, w fakcie zawieszenia na jakiś czas nabożeństw w naszych kościołach. Tak, jak kapłani w Jerozolimie, my duchowni dziś, zostaliśmy solidarnie i ekumeniczne wyproszeni z naszych świątyń i nie wiemy do końca czy już możemy wejść, czy jeszcze mamy poczekać. Może chwała Pańska chce jeszcze jakiś czas przebywać w świątyni bez nas!?

Wygnane zostały też nasze zbory ze swoich świątyń. Tak, jak w Izraelu wtedy, dziś wielu z nas z oddalenia, poprzez Internet, telewizję, radio, przeżywa nabożeństwo w tym czy innym kościele.

Gdybyśmy tylko w ten sposób popatrzyli na dziejące się rzeczy, byłby to obraz raczej dość pesymistyczny. Kazanie przecież nie może nas dołować, lecz ma nas podnieść na duchu, wzmocnić naszą wiarę. Chyba nie możemy chwały Pańskiej porównywać z wirusem Covid-19. Chwała Pańska jest wieczna, wirus wcześniej czy później zniknie.

O co chodzi w tym wszystkim? Jedną z podpowiedzi podaje w swoim nowosądeckim kazaniu ks. Józef Tischner: „chodzi o to, aby doświadczenie, ból, cierpienie zamienić w modlitwę. Modlitwę cichą, piękną, modlitwę w samotności. Każde nieszczęście ma być okazją do nawrócenia. Nieszczęście zamienić w krzyż. A gdzie krzyż, tam jest Chrystus”.

Myślę, że słowa Księdza Profesora kierują nas we właściwą stronę. Każda świątynia składa się z takich czy innych precyzyjnie poukładanych kamieni. Tylko wtedy budowla posiada odpowiednią statykę i przetrwa pokolenia.

Dziś żyjemy w innych czasach niż król Salomon i jego lud. Żyjemy w czasach po narodzeniu Chrystusa. Po latach milczenia, Bóg przemówił do nas w Jezusie. W międzyczasie świątynia Salomona przestała istnieć, zostały z niej gruzy. Stało się tak, jak Bóg przepowiedział: „jeśli odwrócicie się ode mnie, porzucę tę świątynie i stanie się tematem przypowieści”( 2 Kr 7,19).

Od wydarzenia w Betlejem prawdziwą świątynią Pana, gdzie mieszka Jego chwała, jest człowieczeństwo Syna Bożego. Ta sama chwała Pańska, poprzez Chrystusowego Ducha, mieszka w nas. Ta chwała mieszka w Tobie i we mnie w ciszy i w ciszy prowadzi nas do wolności za cenę bezpieczeństwa. Jezus przestrzega i mówi jasno: „Na świecie ucisk mieć będziecie”. Przyjdą czasy, w których nie będzie bezpiecznie być chrześcijaninem. Czy mamy jednak porzucić drogę do wolności, którą daje zmartwychwstały Chrystus?

Dlatego nie musimy popadać w rozpacz z powodu chwilowego zamknięcia naszych świątyń. Każdy z nas jest prawdziwym kapłanem, który nie składa Bogu jakiejś ofiary zastępczej, tylko ofiarę miłości z własnego życia. Prawdziwy kult, prawdziwa liturgia, pochwalny śpiew trwa dalej. On trwa w świątyniach naszych serc i nawet śmierć nie jest w stanie go zatrzymać. Każdy z nas, tak jak król Salomon w świątyni w Jerozolimie, może złożyć w zaciszu swoich czterech ścian, sam na sam z Bożą chwałą, prawdziwą ofiarę dziękczynienia.

Kiedy Mojżesz prosił faraona u wypuszczenie ludu na pustynię, motywował to koniecznością złożenia ofiary. Lud nie mógł złożyć należytej ofiary będąc w niewoli. Dlatego konieczne było wyjście z Egiptu, na pustynię, na odludzie, w samotność, aby tam oddać Bogu cześć i chwałę.

Dlatego prawdziwa wolność jest w Chrystusie, który daje nam swoje życie za nas, żebyśmy w duchu wolności służyli Bogu jako jego świątynia w tym świecie, w tym Egipcie, w którym żyjemy.

Cantate Doimino Canticum Novum!

Amen!

Modlitwa
Boże wieczności, zaprawdę święte jest imię Twoje, godne czci i najwyższej chwały. Dzieła rąk Twoich, niebiosa i ziemia, które stworzyłeś, wszystko co żyje, głosi wielkość Twoją. Panie, czymże jesteśmy wobec potęgi i mocy Twojej! Znamy nasze słabości i grzechy. Dziękujemy Ci, że zlitowałeś się nad nami i w Jezusie Chrystusie, ukrzyżowanym i zmartwychwstałym Panu naszym, okazałeś swoje serce ojcowskie. I dlatego pragniemy głosić Ukrzyżowanego, składać świadectwo o dobroci i łasce Twojej i oczekiwać dnia, w którym przed Twoim obliczem w wieczności połączą się głosy nasze ze śpiewem aniołów Twoich w psalmie uwielbienia.

Boże, nikt nie może poznać Ciebie, jeśli Syn Twój przez Ducha Świętego nie objawi nam Ciebie, Twojej miłości i łaski zbawienia. Dziękujemy Ci, że Chrystus jest obrazem serca Twojego. Spraw przeto, abyśmy usłyszeli zaproszenie Syna Twojego: „Pójdźcie do mnie wszyscy”. Niechaj światłość oblicza Jego oświeca drogi nasze. Pragniemy posłusznie kroczyć śladem Syna Twojego i wiernie wypełniać Jego wolę. W ten sposób chcemy Ci oddawać cześć i wielbić Cię z pokorą aż do końca dni życia naszego, w szczęściu i nieszczęściu, w radości i smutku.

Boże Ojcze, dziękujemy Ci za nasze chóry kościelne, twórców muzyki kościelnej, organistów i dyrygentów. Napełń ich Duchem Świętym, aby służyli Tobie na chwałę, a nam ku zbawieniu wiecznemu.

Prosimy Cię, Panie, o rychłe zakończenie pandemii. Zlituj się nad chorymi przywracając im zdrowie, a zmarłym daj radość życia wiecznego.

Wysłuchaj nas przez Jezusa Chrystusa, Pana naszego.

Amen.

Ogłoszenia

Drodzy Przyjaciele i Parafianie Parafii św. Krzysztofa!

Z uwagi na fakt, że kazanie na najbliższą niedzielę jest dość długie, dlatego ogłoszenia będą krótsze tym razem.
Życzę Wam cierpliwości podczas lektury kazania. Tekst do kazania i samo kazanie są dość wymagające. Czasami tak musi być, że aby coś zrozumieć, potrzeba więcej wysiłku niż zwykle. Główny temat kazania to samotność w kościele, w którym zwykle gromadzi się zbór.

Wszystkim nam dobrze znana i z nami mocno związana pani Martina Metzele z Aschaffenburga/Haibach tak skomentowała kazanie:
„Najbardziej podoba mi się fakt, że Salomon przebywa sam w obecności chwały Bożej. Żadnych kapłanów, żadnego zboru, nic, co mogłoby przeszkadzać. Ale kto chciałby obchodzić podniosłe święto w samotności? Jak widzimy, jest to jednak możliwe a chwała Pańska w takich chwilach i tak jest obecna”.
I nas z pewnością chwała Pańska nie pozostawi samych. Kościół trwa dalej.

Zbory zbierają od Wielkanocy ofiary na Bratnią Pomoc im. Gustawa-Adolfa. Ofiary są przeznaczone na pomoc tym parafiom, które nie są w stanie własnym siłami zrealizować projektów budowlanych lub remontowych. Proszę o składanie ofiar na oba nasze konta bankowe z dopiskiem: Gustaw Adolf. Ofiary będą zbierane do Zielonych Świąt, tj. 31.05.2020 r. W imieniu obdarowanych parafii składam Wam Drodzy serdeczne podziękowania.

Pozdrawiam Wszystkich Państwa, Was Kochani serdecznie złączony w modlitwie
ks. Andrzej Fober
proboszcz