3. Niedziela po Wielkanocy – Jubilate

Hasło tygodnia
„Jeśli ktoś jest w Chrystusie, nowym jest stworzeniem; stare przeminęło, oto wszystko stało się nowe.” (2 Kor 5, 17)

Pieśń tygodnia
ŚE 198 – Wesel się serdecznie

Stary Testament – 1. Mż 1, 1–31; 2, 1–4a
(1) Na początku stworzył Bóg niebo i ziemię. (2) A ziemia była pustkowiem i chaosem; ciemność była nad otchłanią, a Duch Boży unosił się nad powierzchnią wód. (3) I rzekł Bóg: Niech stanie się światłość. I stała się światłość. (4) I widział Bóg, że światłość była dobra. Oddzielił tedy Bóg światłość od ciemności. (5) I nazwał Bóg światłość dniem, a ciemność nazwał nocą. I nastał wieczór, i nastał poranek – dzień pierwszy. (6) Potem rzekł Bóg: Niech powstanie sklepienie pośród wód i niech oddzieli wody od wód! (7) Uczynił więc Bóg sklepienie, i oddzielił wody pod sklepieniem od wód nad sklepieniem; i tak się stało. (8) I nazwał Bóg sklepienie niebem. I nastał wieczór, i nastał poranek – dzień drugi. (9) Potem rzekł Bóg: Niech się zbiorą wody spod nieba na jedno miejsce i niech się ukaże suchy ląd! I tak się stało. (10) Wtedy nazwał Bóg suchy ląd ziemią, a zbiorowisko wód nazwał morzem. I widział Bóg, że to było dobre. (11) Potem rzekł Bóg: Niech się zazieleni ziemia zieloną trawą, wydającą nasienie i drzewem owocowym, rodzącym według rodzaju swego owoc, w którym jest jego nasienie na ziemi! I tak się stało. (12) I wydała ziemia zieleń, ziele wydające nasienie według rodzajów jego, i drzewo owocowe, w którym jest nasienie według rodzaju jego. I widział Bóg, że to było dobre. (13) I nastał wieczór, i nastał poranek – dzień trzeci. (14) Potem rzekł Bóg: Niech powstaną światła na sklepieniu niebios, aby oddzielały dzień od nocy i były znakami dla oznaczania pór, dni i lat! (15) Niech będą światłami na sklepieniu niebios, aby świecić nad ziemią! I tak się stało. (16) I uczynił Bóg dwa wielkie światła: większe światło, aby rządziło dniem, i mniejsze światło, aby rządziło nocą, oraz gwiazdy. (17) I umieścił je Bóg na sklepieniu niebios, aby świeciły nad ziemią. (18) I rządziły dniem i nocą oraz aby oddzielały światłość od ciemności. I widział Bóg, że to było dobre. (19) I nastał wieczór, i nastał poranek – dzień czwarty. (20) Potem rzekł Bóg: Niech zaroją się wody mrowiem istot żywych, a ptactwo niech lata nad ziemią pod sklepieniem niebios! (21) I stworzył Bóg wielkie potwory i wszelkie żywe, ruchliwe istoty, którymi zaroiły się wody, według ich rodzajów, nadto wszelkie ptactwo skrzydlate według rodzajów jego; i widział Bóg, że to było dobre. (22) I błogosławił im Bóg mówiąc: Rozradzajcie się i rozmnażajcie się, i napełniajcie wody w morzach, a ptactwo niech się rozmnaża na ziemi! (23) I nastał wieczór, i nastał poranek – dzień piąty. (24) Potem rzekł Bóg: Niech wyda ziemia istotę żywą według rodzaju jej: bydło, płazy i dzikie zwierzęta według rodzajów ich. I tak się stało. (25) I uczynił Bóg dzikie zwierzęta według rodzajów ich, i bydło według rodzaju jego, i wszelkie płazy ziemne według rodzajów ich; i widział Bóg, że to było dobre. (26) Potem rzekł Bóg: Uczyńmy człowieka na obraz nasz, podobnego do nas i niech panuje nad rybami morskimi i nad ptactwem niebios, i nad bydłem, i nad całą ziemią, i nad wszelkim płazem pełzającym po ziemi. (27) I stworzył Bóg człowieka na obraz swój. Na obraz Boga stworzył go. Jako mężczyznę i niewiastę stworzył ich. (28) I błogosławił im Bóg, i rzekł do nich Bóg: Rozradzajcie się i rozmnażajcie się, i napełniajcie ziemię, i czyńcie ją sobie poddaną; panujcie nad rybami morskimi i nad ptactwem niebios, i nad wszelkimi zwierzętami, które się poruszają po ziemi! (29) Potem rzekł Bóg: Oto daję wam wszelką roślinę wydającą nasienie na całej ziemi i wszelkie drzewa, których owoc ma w sobie nasienie: niech będzie dla was pokarmem! (30) Wszystkim zaś dzikim zwierzętom i wszelkiemu ptactwu niebios, i wszelkim płazom na ziemi, w których jest tchnienie życia, daję na pokarm wszystkie rośliny. I tak się stało. (31) I spojrzał Bóg na wszystko, co uczynił, a było to bardzo dobre. I nastał wieczór, i nastał poranek – dzień szósty.
(1) Tak zostały ukończone niebo i ziemia oraz cały ich zastęp. (2) I ukończył Bóg w siódmym dniu dzieło swoje, które uczynił, i odpoczął dnia siódmego od wszelkiego dzieła, które uczynił. (3) I pobłogosławił Bóg dzień siódmy, i poświęcił go, bo w nim odpoczął od wszelkiego dzieła swego, którego Bóg dokonał w stworzeniu. (4) Takie były dzieje nieba i ziemi podczas ich stworzenia.

Epistoła – Dz 17, 22–34
(22) A Paweł, stanąwszy pośrodku Areopagu, rzekł: Mężowie ateńscy! Widzę, że pod każdym względem jesteście ludźmi nadzwyczaj pobożnymi. (23) Przechodząc bowiem i oglądając wasze świętości, znalazłem też ołtarz, na którym napisano: Nieznanemu Bogu. Otóż to, co czcicie, nie znając, ja wam zwiastuję. (24) Bóg, który stworzył świat i wszystko, co na nim, Ten, będąc Panem nieba i ziemi, nie mieszka w świątyniach ręką zbudowanych (25) ani też nie służy mu się rękami ludzkimi, jak gdyby czego potrzebował, gdyż sam daje wszystkim życie i tchnienie, i wszystko. (26) Z jednego pnia wywiódł też wszystkie narody ludzkie, aby mieszkały na całym obszarze ziemi, ustanowiwszy dla nich wyznaczone okresy czasu i granice ich zamieszkania, (27) żeby szukały Boga, czy go może nie wyczują i nie znajdą, bo przecież nie jest On daleko od każdego z nas. (28) Albowiem w nim żyjemy i poruszamy się, i jesteśmy, jak to i niektórzy z waszych poetów powiedzieli: Z jego bowiem rodu jesteśmy. (29) Będąc więc z rodu Bożego, nie powinniśmy sądzić, że bóstwo jest podobne do złota albo srebra, albo do kamienia, wytworu sztuki i ludzkiego umysłu. (30) Bóg wprawdzie puszczał płazem czasy niewiedzy, teraz jednak wzywa wszędzie wszystkich ludzi, aby się upamiętali, (31) gdyż wyznaczył dzień, w którym będzie sądził świat sprawiedliwie przez męża, którego ustanowił, potwierdzając to wszystkim przez wskrzeszenie go z martwych. (32) A gdy usłyszeli o zmartwychwstaniu, jedni naśmiewali się, drudzy zaś mówili: O tym będziemy cię słuchali innym razem. (33) I tak Paweł wyszedł spośród nich. (34) Lecz niektórzy mężowie przyłączyli się do niego i uwierzyli, a wśród nich również Dionizy Areopagita i niewiasta, imieniem Damaris, oraz inni z nimi.

Ewangelia – patrz: kazanie

Kazanie –  J 14, 1–12
(1) Niechaj się nie trwoży serce wasze; wierzcie w Boga i we mnie wierzcie! (2) W domu Ojca mego wiele jest mieszkań; gdyby było inaczej, byłbym wam powiedział. Idę przygotować wam miejsce. (3) A jeśli pójdę i przygotuję wam miejsce, przyjdę znowu i wezmę was do siebie, abyście, gdzie Ja jestem, i wy byli. (4) I dokąd Ja idę, wiecie, i drogę znacie. (5) Rzekł do niego Tomasz: Panie, nie wiemy, dokąd idziesz, jakże możemy znać drogę? (6) Odpowiedział mu Jezus: Ja jestem droga i prawda, i żywot, nikt nie przychodzi do Ojca, tylko przeze mnie. (7) Gdybyście byli mnie poznali i Ojca mego byście znali; odtąd go znacie i widzieliście go. (8) Rzekł mu Filip: Panie, pokaż nam Ojca, a wystarczy nam. (9) Odpowiedział mu Jezus: Tak długo jestem z wami i nie poznałeś mnie, Filipie? Kto mnie widział, widział Ojca; jak możesz mówić: Pokaż nam Ojca? (10) Czy nie wierzysz, że jestem w Ojcu, a Ojciec we mnie? Słowa, które do was mówię, nie od siebie mówię, ale Ojciec, który jest we mnie, wykonuje dzieła swoje. (11) Wierzcie mi, że Ja jestem w Ojcu, a Ojciec we mnie; a jeśliby tak nie było, to dla samych uczynków wierzcie. (12) Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto wierzy we mnie, ten także dokonywać będzie uczynków, które Ja czynię, i większe nad te czynić będzie; bo Ja idę do Ojca.

Drogie Siostry i Drodzy Bracia w Chrystusie!

Kolejny raz wolno mi dzielić się z Wami rozważanym Słowem Bożym. Tym razem omawiana perykopa pochodzi z Ewangelii św. Jana i nie jest przeznaczona na niedzielę Jubilate. Niniejsze kazanie napisałem na prośbę redakcji przygotowującej informator parafialny dla Parafii św. Jacka na wrocławskich Swojczycach. Od lat trwa nasza znajomość i błogosławiona współpraca. Moje przemyślenia do zadanej mi analizy fragmentu z Ewangelii św. Jana poruszyły serca tamtejszych parafian. Skora tam, to może i tu, u nas, niejedno serce zostanie poruszone, czego Państwu i sobie szczerze życzę.

Cały fragment zawiera bardzo wiele treści, kilka wątków i nie jesteśmy w stanie wszystkich ich wyczerpać czy choćby tylko trochę poruszyć. Jeśli po przeczytaniu moich myśli ktoś z Was, Kochani, będzie miał wrażenie, że mogłem w tym rozważaniu pójść inną drogą, że coś pominąłem albo mogłem akcent położyć w innym miejscu, to będę bardzo się cieszył. Będzie to bowiem oznaczało, że moje pisanie odniosło skutek. Pobudziło Was do przemyślenia owych słów św. Jana i mojego do nich komentarza. Bóg szczerze się raduje kiedy bierzemy do ręki Jego Słowo i chcemy, aby ono nas oświeciło, wzmocniło, prowadziło.

W Biblii Warszawskiej, z której zwykle korzystam, omawiany fragment nosi tytuł: Droga do Ojca. Oczywiście nie pochodzi ów tytuł od samego Jan czy Jezusa. Pochodzi on od redakcji wydania Biblii Warszawskiej i ma na celu przygotowanie czytelnika na ogólną treść słów, które zaraz będzie czytał. Ów tytuł pozwala też zapamiętać owe miejsce, aby móc do niego szybko wrócić. To bardzo praktyczna informacja. Gdy bowiem usłyszmy pytanie: gdzie w Ewangeliach jest fragment o drodze Jezusa do Ojca? – to bez chwili wahania odpowiemy:
w 14 rozdziale Jana.

Droga do Ojca przypomina zrazu podobieństwo o synu marnotrawnym. Czytamy w nim o spektakularnym powrocie pewnego syna do domu ojca. Powrót był znamienny, bo ów syn wszystko, co dostał od ojca – a nie było tego mało – przepuścił. Ta historia oczywiście mówi
o dobroci Boga. Bóg przed nikim nie zamyka drzwi. Nawet kiedy przychodzimy do Niego nadzy, brudni, ogołoceni ze wszystkiego czym nas obdarował – On stale czeka na nas gotowy przebaczyć.

Mamy tu jakby zestawione dwa powroty: Powrót obciążony grzechem, powrót wstydliwy, powrót w ostatniej chwili, w desperacji, niejako wymuszony, ale też jednak połączony ze skruchą, dlatego w tym powrocie jest nadzieja. Mój proboszcz z Cieszyna, komentując podobieństwo o Synu Marnotrawnym często powtarzał: „ta historia pozwala nam zrozumieć, pojąć działanie Boga, którego nie jesteśmy w stanie pojąć”.

Drugi powrót, droga Jezusa do Ojca, jest drogą zupełnie inną. To powrót triumfalny, pełen chwały i radości z wykonania wszystkiego, z czym Ojciec posłał Syna do świata. Zanim to jednak nastąpi, również Jezus na końcu swej ziemskiej drogi zostaje ogołocony ze wszystkiego, umęczony jak owca na rzeź prowadzona. Syn Boga Najwyższego ogołocił się, wyzbył się wszystkiego nie na hulankach i swawolach, lecz uczynił to dla nas. Zapomina o chwalę jaką ma od Ojca, aby wziąć na siebie nasze grzechy a nam dać chwałę dzieci Bożych.

Tej zmiany, totalnej zmiany paradygmatów nigdy nie będziemy w stanie pojąć. Tu mamy ukrytego Boga w jego świętości i działaniu, które przewyższa wszelkie ludzkie pojmowanie.

Słowa, które Jezus mówi uczniom w 14 rozdziale Ewangelii Jana, wypowiedziane zostały jeszcze przed Wniebowstąpieniem, jeszcze przed Wielkanocą. Mówi jednak o drodze do Ojca. Oznacza to, że każdy moment Jego ziemskiej pielgrzymki był drogą od Ojca do Ojca. „Chwała na Wysokościach Bogu a na ziemi pokój ludziom, w których ma upodobanie”. – śpiewają aniołowie na polach betlejemskich i tak zaczyna się ta droga: Ku chwale Ojca i dla naszego pokoju.

Cała droga Jezusa od Ojca do nas i z nami do Niego, jest drogą łączącą niebo z ziemią, wieczne z tymczasowym, niewidzialne z widzialnym, święte z nieczystym, boskie z ludzkim.

To oczywiście nie jest takie łatwe do zrozumienia. Jakże kojące są dla nas te zapisy w Ewangeliach, które mówią nam o uczniach Pańskich nierozumiejących słów i czynów Jezusa, mimo iż mieli Go na co dzień. Te fragmenty są na korzyść Ewangelii, pokazują i podkreślają jej autentyczność i przekazywaną prawdę. Prawda jest taka, że zawsze będziemy mieli problemy ze zrozumieniem Słowa Bożego, bo to jest Słowo Boga Żywego.

Każdy z nas, kto chce czy ma za zadanie to słowo wyjaśniać w kazaniu czy szkolnej katechezie, musi podjąć ten trud niewykonalny do końca, aby wyjaśnić choć trochę zamysł Boga. Tutaj trzeba wiele pokory i cierpliwości, bo Bóg odsłania swoje tajemnicy komu chce, kiedy chce.

Na Górę Przemienienie, Jezus nie zabrał wszystkich swoich uczniów. Towarzyszyli mu tylko Jan, Jakub i Piotr.

Nie dziwi nas więc pytanie Tomasza: Panie, nie wiemy, dokąd idziesz, jakże możemy znać drogę? To pytanie Tomasza właściwie dokładnie sumuje wcześniejsze zapisane w tym rozmyślaniu myśli: Jak mamy znać, rozumieć i przewidywać drogę, którą idzie Syn Boży? Jak możemy pojąc Boga w Jego boskości?

Kiedy mówimy o drodze Jezusa, drodze za Jezusem, to wtedy też mówimy o naśladowaniu Jezusa albo o chodzeniu Jego śladami. Tak, życie chrześcijanina ma być drogą za Jezusem, pójściem Jego śladami.

Dziś, w czasie pandemii, chcielibyśmy zapytać Jezusa: dokąd nas prowadzisz? Czy to, co musimy przeżywać, jest dalej dla nas drogą do Ojca? Zagrożenia pandemii rozciągają się również na to, co jest istotą chrześcijaństwa. Nakaz misyjny Jezusa mówi, że mamy iść w świat, mówić, opowiadać Ewangelię, głosić Jego słowa i czyny i chrzcić.

Teraz jednak musimy zostać w domu. Właściwie powinniśmy milczeć i pozostać w jednym miejscu, bo wirus nie ma nóg, nie na rąk, nie ma ust. On porusza się tam, gdzie my się poruszamy. Roznosi się przez mówienie i kichanie. W niektórych parafiach w Niemczech odprawiane są nabożeństwa ale z zakazem śpiewania. Śpiew religijnych pieśni – siła napędowa Kościoła – jest dziś w kościołach zabroniony.

Czy to nas nie przeraża? Czyż nie patrzymy być może dziś innymi oczami na historię kuszenia Jezusa, kiedy Szatan chce już na początku Drogi Jezusa do Ojca zniszczyć, zatrzymać misję Syna Bożego. Diabeł używa całego arsenału metod i sztuczek, nawet posługuje się Słowem samego Boga po to, aby Jezus nigdy nie mógł wypowiedzieć do nas słów zapisanych przez Jana w 14 rozdziale:
„Niechaj się nie trwoży serce wasze; wierzcie w Boga i we mnie wierzcie. W domu Ojca mego wiele jest mieszkań!”

Szatan chce, byśmy żyli w strachu. Jezus przynosi pokój i wyraźnie mówi: „tego pokoju świat dać wam nie może”. Mimo tego, co powiedziane było wcześniej, że nie jesteśmy w stanie pojąć dróg i zamysłów Bożych, to jednak on nie zostawia nas w niepewności, nie bawi się naszą małą wiedzą, nie wykorzystuje cynicznie naszych słabości.

On konsekwentnie i pewnie prowadzi nas do Ojca. On wyrwał żądło śmierci, która nie może naszych zamarłych, i nas kiedyś, zatrzymać dla siebie, tylko za każdym razem śmierć musi nas oddać Jezusowi. Tam, kiedyś, w tym innym świecie, nie będziemy błądzić, nie będziemy intruzami, uciekinierami, uchodźcami. Będziemy oczekiwanymi mieszkańcami przedsionków Niebieskich bo „kto widział Syna, widział Ojca” ten nie będzie musiał szukać Boga w Jego Królestwie.

Amen!

ks. Andrzej Fober

 

Modlitwa
Boże i Ojcze łaskawy, dzięki krzyżowej ofierze i zmartwychwstaniu Syna Twojego uznałeś nas za godnych imienia dzieci Twoich. Przez Chrzest i wiarę w Jezusa Chrystusa staliśmy się dziećmi Twoimi i wezwani zostaliśmy do naśladowania Pana naszego i do życia w Jego bliskości i w światłości Ewangelii zbawienia. Ty sprawiasz w nas chęci i wykonanie, przeto ożyw w nas ducha naszego, abyśmy wszczepieni w Chrystusa prowadzili nowe życie i przynosili dobre owoce naszej wiary. Daj nam przez Ducha swojego poznać i zrozumieć, co znaczą słowa Zbawiciela naszego: „Beze mnie nic uczynić nie możecie”.
Z pokorą stoimy przed obliczem Twoim i prosimy Cię serdecznie, zachowaj nas pośród niebezpieczeństw świata w żywej społeczności z umiłowanym Synem Twoim, a Duch Twój niechaj nas uczyni zdolnymi do wydawania owoców miłości, radości, pokoju, cierpliwości, uprzejmości, dobroci, wierności, łagodności i wstrzemięźliwości.
Boże, miłością swoją ogarnij wszystkich ludzi żyjących na świecie i daj poznać każdemu dobroć Twojego serca ojcowskiego, aby wszystkie narody nawróciły się do Ciebie i z radością wielbiły święte imię Twoje. Niechaj w Duchu Świętym rozweselą się serca nasze. W radości jak i w doświadczeniu, w szczęściu i nieszczęściu. Niechaj serca nasze zawsze wielbią Cię za wszystkie zbawcze czyny Twoje. Niechaj także w narodzie naszym i w każdym domu zapanuje duch pokoju, wdzięczności i modlitwy uwielbienia Twojego serca ojcowskiego, którego obrazem jest Syn Twój umiłowany.

Prosimy Cię, Panie, o rychłe zakończenie pandemii. Zlituj się nad chorymi przywracając im zdrowie, a zmarłym daj radość życia wiecznego.

Wysłuchaj nas przez Jezusa Chrystusa, Pana naszego.

Amen.

Ogłoszenia

Drodzy Przyjaciele i Parafianie
parafii św. Krzysztofa we Wrocławiu!

W związku z pandemią COVID-19, biskup Kościoła, ks. Jerzy Samiec zalecił wstrzymanie się z odprawianiem nabożeństw w naszych kościołach do dnia 03.05.2020 r. Po tym terminie decyzja o rozpoczęciu nabożeństw należy do miejscowej Rady Parafialnej i proboszcza. Wynika to z przepisów Prawa Kościelnego, które mówi:

Zgodnie z § 21 lit. a) b) i d), § 42 ust. 2 oraz § 43 ust. 1 Regulaminu Parafialnego, decyzja o otwarciu kościołów oraz o odpowiednim zabezpieczeniu miejsc nabożeństw należy do zadań Rad Parafialnych i Proboszczów. Proszę jednak o konsultację tych decyzji z miejscowo właściwym Biskupem Diecezjalnym.

Zalecana konsultacja z Biskupem Diecezji, ks. Waldemarem Pytlem, odbyła się w dniu 27.04.2020 r. podczas wideokonferencji księży Diecezji Wrocławskiej. Nasz Biskup jednoznacznie zalecił ostrożność w otwieraniu kościołów i zalecił wykorzystanie i propagowanie wszystkich możliwych środków elektronicznych aby dotrzeć do wiernych.

Docieranie do Wiernych ma dwa cele: dotarcie ze Słowem Bożym, ale też dotarcie z naszym, ludzkim słowem. Nasze życzenia zdrowia, zapewnienie o naszej modlitwie, rozmowa nawet o pogodzie, są dla ludzi często zamkniętych w czterech ścianach, niezmiernie istotne. Nie wolno nam pod żadnym pozorem narażać życia i zdrowia naszych Parafian przez pochopne organizowanie nabożeństw w sytuacji, kiedy nie możemy zapewnić im całkowitego bezpieczeństwa w drodze do kościoła, podczas nabożeństwa oraz w drodze do domu. Ewentualne nabożeństwa mogą odbywać się pod bardzo ścisłym rygorem sanitarnym, bez Sakramentu Komunii Świętej, beż możliwości korzystanie z WC itp. Osobiście jestem przekonany, że lepiej jest bezpiecznie, w domu, w ten czy inny sposób przygotować samemu nabożeństwo przy pomocy radia, TV czy Internetu niż ryzykować zdrowiem i życiem przebywając w miejscu, w którym takiej pewności nie mamy. Między innymi dlatego ciągle przypomina nam się: Zostań w domu! W związku z zaistniałą sytuacją, zgodnie z przepisami Prawa Kościelnego, zadałem członkom Rady Parafialnej następujące pytanie: Czy jesteś za dalszym zawieszeniem odprawiania nabożeństw w parafii św. Krzysztofa do czasu normalizacji sytuacji pandemii w naszym kraju? – jednocześnie prosząc o ewentualne uwagi czy sugestie. Pragnę Was wszystkich poinformować, że wszyscy członkowie rady, którzy odpowiedzieli  na moje zapytanie do godziny 21.30 dnia 1.05.2020 r., wyrazili zgodę na dalsze zawieszenie kultu religijnego w naszej parafii. Czekam jeszcze na odpowiedź dwóch osób, których głosy jednak niczego już w tej kwestii nie zmienią, gdyż w przypadku negatywnej odpowiedzi, głosy te będą w mniejszości. Oznacza to, że decyzją Rady Parafialnej jest dalsze utrzymanie obecnej sytuacji. 

W swoim kolejnym piśmie, z dnia 30.04.2020 r., do wiernych i duchownych naszego Kościoła, Biskup Kościoła Jerzy Samiec napisał: „Osoby starsze (od 60 roku życia) oraz osoby z chorobami współistniejącymi (np. choroby układu krążenia, cukrzyca, przewlekłe choroby układu oddechowego, nadciśnienie tętnicze, nowotwory) zachęcam do pozostania w domach i uczestniczenia w nabożeństwach transmitowanych za pośrednictwem radia, telewizji i Internetu”.

Dokładnie tym kierowała się i kieruje Rada Parafialna i dalej tak będziemy postępować. Większość członków naszej parafii to osoby powyżej 60 roku życia(wraz z proboszczem). Te osoby dalej chcemy chronić nie pozbawiając ich jednak opieki duszpasterskiej. Wszelkie  spekulacje, opinie, oceny na temat wirusa, pandemii, jej przebiegu i skutków pozostawiamy fachowcom. Wiemy dziś z całą pewnością, że najlepszą i sprawdzoną metodą ochrony i zwalczania pandemii jest pozostanie w domu, izolacja.  Przekonuje o tym jednoznacznie przykład Nowej Zelandii, gdzie młoda, odważna pani Premier Jacinde Ardern i jej rząd, wprowadzili bardzo ostre restrykcje na samym początku pojawienia się pierwszych faktów zachorowania. Zyskały one akceptacje i poparcie ponad 88% społeczeństwa, które poddało się owym ograniczeniom. Dziś kraj ten ogłasza całkowitą kontrolę nad przebiegiem pandemii w tym wyspiarskim kraju. Liczba aktywnie chorych sukcesywnie spada. Rejestrując ok 1500 zakażeń odnotowano tylko 19 przypadków śmiertelnych.

Jako proboszcz parafii św. Krzysztofa – wraz z Radą Parafialną – jestem przekonany, że dalsze, czasowe wstrzymanie odprawiania nabożeństw przez naszą parafię jest krokiem w dobrą stronę. W rozmowach telefonicznych z naszymi Seniorami jednoznacznie słyszę, że na żadne nabożeństwo w czasie zmiennej sytuacji pandemicznej w naszym kraju nie przyjdą i w pełni akceptują decyzje powzięte przez Radę lub wcześniej przeze mnie. Naszym zadaniem, na ile to możliwe, jest chronić wiernych od złego na ciele i na duszy. 

Nie do wszystkich Wiernych możemy dotrzeć w taki sposób, w jaki było to możliwe dotychczas. Nie wszystkim jestem w stanie wysłać kazanie czy modlitwę elektronicznie. Wierzę jednak, że tam, gdzie ręce nasze są za krótkie a nasze nogi nie są w stanie nas doprowadzić, te wszystkie braki czy uchybienia bierze na siebie zmartwychwstały Chrystus. Jezus idzie z nami tak, jak szedł z uczniami do Emaus. Jak uczniowie wtedy, tak my dziś nie odczuwamy często Jego obecności i martwimy się na zapas. Jednak On stale jest przy nas i idzie z nami.

Serdecznie Was wszystkich pozdrawiam, życzę cierpliwości, wytrwałości i pokoju. To wszystko są Jego dary dla nas, dla wszystkich ludzi w tym świecie i na tej Ziemi, na której wspólnie mieszkamy.

Niech Bóg będzie z Wami, z serca Wszystkim błogosławię,

Wasz
ks. Andrzej Fober
proboszcz