A jednak organy Porritta…

Informacje nt. zmian w projekcie organowym

Szanowni Państwo, Drodzy Przyjaciele, a przede wszystkim czcigodni dotychczasowi Fundatorzy – Patroni Piszczałek. Chciałbym Wam wszystkim przekazać wiadomość, którą – jak sądzę – wszyscy ocenicie pozytywnie, ponieważ rozwiązanie, które chcę przedstawić, jest dla naszej parafialnej społeczności bardziej realne i przybliża nas znacznie do spotkania się w naszym kościele w końcu z nowym instrumentem.
Na posiedzeniu rady parafialnej 9 marca definitywnie postanowiono o rezygnacji z prowadzenia projektu organowego w dotychczasowej formie, czyli budowy zupełnie nowego instrumentu przez firmę Klais. Zamiast tego chcemy zamontować używane organy firmy J. Porritt & Son z 1901 roku – wspaniały historyczny i zabytkowy instrument, który stracił swój dotychczasowy dom w Leicester.

Dlaczego taka decyzja?
Decyzja o zmianie formuły projektu organowego miała swoje dwa główne powody:
Po pierwsze niepowodzenie w zbieraniu środków finansowych, których ukoronowaniem była ostatnia nasza porażka z tzw. „funduszami norweskimi”, Europejskiego Obszaru Gospodarczego. To nam dobitnie pokazało, jak bardzo jesteśmy „małym graczem” w stosunku do wielkich instytucji lub choćby parafii Kościoła Rzymskokatolickiego, który w Polsce jest obecnie znacznie bardziej faworyzowany, niż jeszcze kilka lat temu. Dodatkowo dotarła do nas ta trudna prawda, że nigdy nie nadejdzie czas, kiedy będziemy mogli pozwolić sobie na prowadzenie tylko jednego projektu – projektu organowego. Zawsze coś będzie do zrobienia, wyremontowania, odratowania – i swój czas i zgromadzone pieniądze zawsze będziemy musieli dzielić pomiędzy te różne wyzwania.
Po drugie nadarzyła się okazja otrzymania od parafii Cunerakerk w Rhenen w Holandii bardzo pięknego i dużego instrumentu, przy opłaceniu dotychczas już poniesionych kosztów, czyli demontażu i tymczasowego przechowywania. Bez wątpienia czynnikiem o ogromnym znaczeniu dla naszej decyzji była cena. Zupełnie nowe organy miały nas kosztować 1 200 000 EUR. Obecne, wg wstępnego kosztorysu wszelkich prac, o których piszę w dalszej części tekstu, będą nas kosztowały 180 000 EUR. Różnica jest gigantyczna. Wystarczy uświadomić sobie, że obecnie mówimy o 180 000 EUR za całość, podczas gdy w przypadku zupełnie nowych organów 130 000 EUR miał nas kosztować jedynie pierwszy etap prac, wykonanie projektu – pierwszy etap z ośmiu!
Obecnie piszczałki zostały podzielone na 8 grup cenowych (a nie 28 jak wcześniej) i z większą śmiałością mogę udać się do potencjalnych fundatorów, gdy najdroższa grupa została wyceniona na 300 EUR a nie 7 600 EUR.

Jak wygląda historia organów Porritta i ich droga do nas?
Instrument został wybudowany w 1901 roku w kościele Świętej Trójcy w Leicester w Wielkiej Brytanii i tam dobrze służył przez ponad sto lat. Niestety już od lat 80. XX wieku (a przynajmniej z tego okresu znalazłem filmy na YouTube) tamtejsza parafia zaczęła odchodzić od tradycyjnych form liturgicznych i tradycyjnej pobożności, co – z perspektywy czasu doskonale to widać – było drogą do upadku. Po roku 2000 wiele kościołów w Leicester zostało zamkniętych, a dotychczasowa anglikańska parafia św. Trójcy przekształciła się we wspólnotę ewangelikalną, która obecnie – moim zdaniem – prowadzi raczej działalność psychoterapeutyczną, a nie religijną, coś na wzór tzw. „kursów Alpha”. To wszystko doprowadziło do decyzji tamtejszej społeczności, że organy nie są im dłużej potrzebne. Instrument otrzymała wspomniana już wyżej parafia w Rhenen w Holandii, która w swoim kościele posiada już dwa instrumenty – duże 35-głosowe organy i małe 6-głosowe – jednak oba o neobarokowej charakterystyce brzmienia, co uniemożliwia stylowe wykonywanie literatury romantycznej i późniejszej. Więcej: parafia posiada wspaniały chór i organizuje anglikańskie Evensongi, dlatego angielski instrument wspaniale tam by funkcjonował. Jednak, jak to niestety sami czasami doświadczamy, demokracja nie jest najlepszym ustrojem (choć lepszego nie wymyślono) i po zmianie składu rady parafialnej w Rhenen, mimo odmiennego głosu pracujących tam muzyków, podjęto decyzję o niemontowaniu organów Porritta w tamtejszym kościele. Trzeba w tym miejscu podkreślić, że Pan Bóg nam błogosławi, ponieważ mój kontakt z reprezentantem Cunerakerk nastąpił zupełnie przypadkowo! Gdyby nie łaska Boża nigdy byśmy się nie dowiedzieli o ofercie parafii holenderskiej, a instrument Porritta nie dostałby szansy znalezienia swojego nowego domu w naszym kościele!

Co z już dokonanymi fundacjami?
Wszystkie zostają zachowane. Instrument Porritta jest większy niż poprzednio projektowane dla nas organy, dlatego każdy głos planowanych organów w stylu Walckera odnajduje swój odpowiednik w organach Porritta. Mają one jednak o trzy klawisze mniej w manuałach i o dwa mniej w pedale, więc wszystkie dotąd ufundowane piszczałki, które nie zmieściły się w obecnej skali instrumentu, zostały przeniesione o oktawę niżej (większe piszczałki) lub na najbliższe wolne miejsce (wyjątek uczyniłem raz: dla rodziny, która dla wszystkich swoich członków ufundowała 5 piszczałek koło siebie – przeniosłem całą ich grupę, by nadal mogli być razem 🙂 ). Pozostałe fundacje zostały dokładnie na swoich miejscach w odpowiadających im rejestrach.
Dodatkowo, w wyniku znacznego zmniejszenia się finalnego kosztu budowy organów, już wcześniej dokonane ofiary starczyły na „opłacenie” większej ilości piszczałek, co znalazło swoje odzwierciedlenie w obecnej grafice przedstawiającej dyspozycję organów z oznaczeniami piszczałek, które już znalazły swoich patronów. Ta tabela od teraz będzie znajdowała się na stronie www, co jakiś czas będzie aktualizowana, i tak jak wcześniej będzie drukowana w każdym numerze Christophoribote.

Jakie mogą być organy Porritta w naszym kościele?
Instrument firmy J. Porritt & Son to organy o trzech manuałach i pedale, posiadający 39 głosów. Osiem z nich wymaga uzupełnienia o piszczałki. Chciałbym też dodać 4 zupełnie nowe głosy, z czego jeden z konieczności, ponieważ Pryncypał 16’ (Double Open Diapason) z manuału głównego stanie się głosem stojącym w prospekcie, czyli będzie „przysłaniał” całą wewnętrzną strukturę organów.
Czasami zdarzało się, że napotykałem pytanie o to, co się stanie z naszymi obecnymi organami Schlaga po wybudowaniu nowych. Więcej: niektórzy fundatorzy przy swych przelewach zaznaczali, że wpłacają ofiarę na bieżące utrzymanie już istniejących organów, które wg nich posiadają kilka pięknych barw. Chcę w tym miejscu przekazać im dobrą wiadomość: najlepszymi i najciekawszymi zabytkowymi głosami z organów Schlaga uzupełnimy dyspozycję organów Porritta – w sumie za pomocą 6-8 głosów.
Organy otrzymają zupełnie nowy stół gry o trzech klawiaturach ręcznych i jednej nożnej, a także zupełnie nową trakturę elektryczną, tzw. hallotrnową, dokładnie odzwierciedlającą działanie traktury mechanicznej. Zachowane zostaną wszystkie wiatrownice klapowo-zasuwowe Porritta oraz wykonane nowe dla uzupełnienia.

Jakie prace w najbliższym czasie?
Instrument został opłacony i czeka na transport z Wielkiej Brytanii (co oczywiście obecne zostało wstrzymane ze względu na pandemię). Następnie trafi do polskiej pracowni organmistrzowskiej, gdzie rozpoczną się prace inwentaryzacyjne i renowacyjne piszczałek organowych oraz wiatrownic. Na te trzy etapy już teraz posiadamy środki finansowe, dlatego o nich piszę. Kolejnym etapem będzie instalacja całej konstrukcji organów w kościele, zainstalowanie stołu gry i sukcesywne uzupełnianie brakującej materii piszczałkowej, aż do szczęśliwego finału.

Podsumowanie
Wierzę, że to ogromne ograniczenie kosztów instalacji organów w naszym kościele w sposób nieoceniony przybliżyło nas do sukcesu i sfinalizowania projektu. To ważne by Ci, którzy wspierają nas finansowo, mogli te organy w końcu zobaczyć, a także usłyszeć „swoją” piszczałkę. Tego nam wszystkim życzę. Będę na bieżąco informował o postępach projektu zarówno w Christophoribote, jak i na stronie internetowej.

Dodatek – 28.03.2020
Ten tekst pisałem, gdy pandemia koronawirusa jeszcze nas, Europejczyków, nie dotyczyła. Od tego czasu oczywiście wiele się zmieniło. Obecnie wszystkie swoje siły, w tym finansowe, kierujemy na zwalczanie pandemii. Najprawdopodobniej dotknie nas kryzys gospodarczy (ale jakiej siły na razie trudno ocenić). To wszystko powoduje, że spodziewam się spadku ofiarności i spowolnienia prac przy organach. Tak już jest skonstruowany ten świat, tak jest skonstruowane nasze życie – nasze plany zawsze może zmienić niedające się przewidzieć jutro. Z całą jednak mocą trzeba stwierdzić, że okazalibyśmy się ludźmi małej wiary, niecierpliwymi i niewytrwałymi, gdybyśmy w którymkolwiek momencie zrezygnowali całkowicie z projektu organowego. Jestem pełen ufności Bogu, że to co nas spotyka w tym projekcie, takim ma być. Każde niepowodzenie z czasem przekształci się w sukces. Tak też oceniam przeszłość. Ufność, wytrwałość, konsekwencja i wiara w pomyślny finał – to to, co nami, co mną kieruje.

Tomasz Kmita-Skarsgård